ROZDZIAŁ VII
Gdy weszłam do łazienki postanowiłam wziąć kąpiel, aby się troche odprężyć. Nalałam pełną wannę gorącej wody z pianą, rozebrałam sie i po chwili rozkoszowalam cudownym uczuciem. Przymknęłam oczy i o niczym nie myślałam, przez ostatnich pare dni moje całe zycie się zmieniło. Postanowiłam poukładać wszystko teraz aby nie dręczyć się tym później. A więc tak: z Justinem wszystko skończone, widocznie naprawdę go nie kochałam, tylko chciałam sobie "zapchać" nim pustkę po Johnie. John, mój ukochany, wychodzi na to, że od teraz jesteśmy ze sobą. Jestem ciekawa jak rodzice na to zareagują, zdążyli bardzo polubić Justina, byli mu wdzięczni za to, że przestałam się użalać nad sobą. Bije się im powiedzieć o wszystkim, no bo co mam poweidzieć "Mamo, tato. Nie jestem juz z Justinem, przyjechał John i go naprawdę kocham a Justina postanowiłam olać" ? Nie będą oni zbyt zadowoleni, ale nie będę tego przed nimi ukrywać. Najbardziej bałam się reakcji taty, ledwo co zdążył zaakceptować Justina a teraz nagle wyskocze mu z Johnem, ale raz się żyje. I jeszcze najgorsze o czym się dzisiaj dowiedziałam John i narkotyki, w życiu bym się czegos takiego nie spodziewała. Cały czas w głowie miałam w głowie minę smutnego Edwarda jak mi o tym opowiadał, musial to bardzo przeżyć, bo w końcu był to jego brat bliźniak. Rozmyślałam o wszystkim bardzo długo, gdy sie umyłam i wychodziłam z wanny woda była juz zimna. Podczas ubierania się, zerknęłam na zegarek, było po 21, WOW, kompałam sie ponad godzinę. "Ciekawe co robią bliźniaki" pomyślałam. Gdy wyszłam z łazienki ubrana w moja fioletową piżamę i grube różowe skarpetki, zdiwiłam się, bo w domu było bardzo cicho, co jest żadkością dla Johna i Edwarda. Po cichu skierowałam się do pokoju, to co ujżałam było najsłodzym widokiem na całym świecie, miałam ochotę wydać z siebie głośne "Awwww...". Zobaczyłam Johna i Edwarda, widocznie byli bardzo zmęczeni bo usnęli na siedząco, Edward miał głowę na ramieniu Johna a starszy bliźniak obejmował go ramieniem. Nie mogłam sie napatrzec na ten jakże cudowny obrazek przed moimi oczami. Postanowiłam wyciagnąć mojego iPhona i zrobić im zdjęcie, bo w życiu mi w to nie uwierzą. *cyk* i już cała sytuacja uwieczniona, zobaczyłam, że mam na tapecie zdjęcie z Justinem, jak stoimi przytuleni i szczęśliwi, było to zaledwie pare dni temu. Od razu zmieniłam ją na zdjęcie śpiących bliźniaków. Biłam się z myślami, obudzić ich czy nie... W końcu postanowiłam, że nie mam zamiaru spać sama, podeszłam do nich powoli i usiadłam koło Johna. Powoli położyłam mu ręke na kolanie i zaczęłam go głaskać, zobaczylam uśmiech na jego twarzy "Bella..." wyszeptał i uśmiechną się szerzej. Po chwili zabrałam rękę, a John gdy otworzył oczy ujżał Edwarda a nie mnie.
- EDWARD?! - krzyknął zdziwiony bliźniak -
- Hmmm...? - odezwał się zdiwiony i śpiący młodszy bliźniak -
- Złaź ze mnie! I czemu macasz mnie po kolanie - dodał zdezorientowany John -
Ja nie mogłam wytrzymać u wybuchłam śmiechem. Nagle obydowoje sie odwrócili.
- Bella? - zapytał Edward - to twoja sprawka - dodał z lekkim usmieszkiem -
- Moja? No co ty! - powiedziałam z ironia w głosie - Przepraszam... ale tak słodko spaliście - dodałam głaszcząc Johna po rozczochranych włosach -
- Słodko? - zapytał John -
- Nooo... - odparłam i wyciagnęłam telefon - zobaaczcie - powiedziałam i pokazałam im moja nową tapetę-
Bliźniacy wybuchnęli smiechem.
- No muszę przyznać, slodko wyglądamy. Prawda John? - powiedział Edward głosem ociekajacym słodyczą -
- Tak, jak dwa słodkie truskawkowe lizaczki - odparł John i obydwoje znowu wybuchnęli smiechem -
- Ha. ha. ha - powiedziałam - ale zabawne... Dla mnie to było naprawdę słodkie, bo już dawno nie widziałam jak się przytulacie - dodałam -
- Ah, Bella - powiedział Edward - przecież wiesz, że my się kochamy. To tylko takie zgrywy - powiedział i uścisnął Johna -
- No właśnie! - potwierdził John - Przecież jakbym tą księżniczkę naprawdę walnął to długo by nie wytrzymała - Powiedział John i się zasmiał -
- Ej! nie jestem księżniczką! - zaprotestowal Edzio i udał obrażonego -
- Dobra, jestem zmęczona moze sie polożymy? - Zaproponowałam, bo ledwo co utrzymywałam otwarte oczy -
- Pewnie, możemy juz iść spać - zgodził się John i ziewnął - jestem zmęczony - dodał -
Wstalismy i skierowaliśmy sie do sypialnii z dwoma pojedynczymi i jednym podwójnym łóżkiem. Ja i John oczywiście położyliśmy się razem a Edward poszedł na pojedyncze łóżko po mojej lewej. Przytuliłam się cichutko do Johna,.
- Edward? - zapytalam po chwili -
- Hmmm...? - Odezwał się młodszy z bliźniaków -
- Nie jest ci tam smutno samemu? - zapytałam po cichu - jak chcesz to możesz się koło nas położyć -
- Nie no co ty. - usłyszałam śmiech Edwarda - leżcie sobie razem gołąbeczki. Tylko nie hałasujcie za bardzo w nocy, bo jestem naprawdę zmęczony - dodał nadal rozbawiony -
- Bardzo śmieszne - powiedziałam - powiedz to Johnowi, to on chrapie jak stary, zepsuty traktor.
- Wcale nie - sprzeciwił się zaspany John -
- Wcale tak! - Powiedzieliśmy równo z Edwardem i wybuchliśmy smiechem -
- Dobra, dobra. Możecie juz spać? - powiedział John, który już prawie spał -
- Ok, ok. Dobranoc. Kocham was - powiedziałam -
- Dobranoc - odpowiedział też zaspany Edward -
- Dobranoc Kochana - powiedział John - też cię kocham - dodał i pocałował mnie w usta, był to krótki ale pełen miłości pocałunek -
Po chwili już wiedziałam, że John śpi, bo czułam jeo stabilny oddech na moim policzku i ciche pochrapywanie, "Edward pewnie też śpi" pomyślałam.
Cały czas się wierciłam, nie mogłam usnąć, bo gdy zamykałam oczy widziałam przed soba smutną twarz Justina. I myślałam o wszystkich naszych szczęśliwych chwilach. Nawet nie zauważyłam kiedy z oczu zaczęły spływać mi łzy. Myślałam, że to rozstanie nie będzie dla mnie takie trudne, a jednak wszystko powoli zaczęło do mnie docierać, a najbardziej to, że okłamujac zraniłam go podwójnie. Po chwili postanowiłam wstać do łazienki aby nie zmoczyć Johnowi całej koszulki swoimi łzami. Wstałam po cichu aby nie zbudzić bliźniaków, gdy spojrzałam na zegarek była juz 1.25, co oznacza, że od ponad 3 godzin nie śpie. Stanełam na przeciwko lustra i zobaczyłam, że mam podkrążone i czerwone od płaczu oczy. Znowu zaczęłam płakać, usiadłam pod ścianą, podkuliłam nogi do siebie i cicho szlochałam. Nie wiem jak długo tam siedziałam, ale po chwili stwierdziłam, że lepiej położe się w końcu spać. Wstałam, wytarłam oczy, przemyłam twarz zimna wodą i powoli poszła spowrotem do pokoju, gdy przechodziłam koło łóżka Edwarda usłyszalam jego głos.
- Bella? - zapytał po cichu -
- Tak, to ja, byłam w lazience - powiedziałam ochrypłym głosem -
- Dlaczego płakalaś? - zapytał zatroskany Edzio, no tak, długo się znaliśmy, pewnie potrafił rozpoznać po moim głosie kiedy płacze -
- To nic takiego - powiedziałam, a kolejny potok łez zbierał się w moich oczach -
- Chodź tu - wyszeptał i usłyszałam jak w ciemności podnosi kołdre aby zrobic mi miejsce, nie miałam wyboru, podeszłam do niego i wcisnęłam sie pod kołdrę - Co się dzieje? - zapytał - Wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć - dodał zatroskany -
- Ciągle myślę o Justinie i o tym jak go zraniłam - powiedziałam i przytuliłam sie do niego - Nie wyobrażam sobie tego jak on musi sie czuć po tym jak go tak okłamałam - wytłumaczyłam -
- Ale pomyśl - zaczął Edward - Z kim jesteś szczęśliwsza? Kogo NAPRAWDĘ kochasz? -
- No Johna oczywiście - odpowiedziałam cicho - ale źle się czuje z tym, że tak zraniłam Justina, on poświęcił mi tyle czasu... - dodałam -
- Ale w końcu wyznałaś mu prawdę, i to jest najważniejsze. Chyba nie chciałabys być nadal z Justinem a tak naprawdę kochać Johna? - zapytał -
- Chyba masz rację - przyznałam - lepiej, że dowiedział sie teraz niż później.
- Widzisz? Mi się wydaje, ze postapilaś odpowiednio - powiedział i pocałował mnie w czoło -
- Edward, ty zawsze wiesz jak mnie pocieszyć - powiedziałam i uścisnęłam go - nie wiem co ja bym bez ciebie zrobiła!
- Zawsze do usług! - powiedział Edzio i cichutko sie zaśmiał -
- Dobrze, ide spać chyba, bo czuje, że jestem zmęczona - powiedziałam i ostanio raz uścisnęłam mojego przyjaciela -
- Dobranoc, i nie martw sie tym - powiedział Edward - Podjęłaś właściwą decyzję -
- Dzięki Edward. Jesteś kochany - powiedziałam i skierowałam się do łóżka w którym John smacznie spał-
Położyłam się i przytuliłam do mojego chłopaka. Dzięki Edwardowi zrozumiałam, że podjęłam właściwą decyzję i będę z nim naprawdę szczęsliwa. Po paru minutach juz spałam.
Obudził mnie głos walenia do drzwi, bardzo głośnego walenia do drzwi. Usiadłam, Johna i Edwarda chyba tez to obudziło bo siedzieli na łóżkach i przecierali zaspane oczy. Domysliłam się, że jest bardzo wcześnie bo słońce dopiero wschodziło i na dworzu było jeszcze dosyć ciemno. Spojrzałam się ze zdiwieniem na Johna, od tez wyglądał na zdziwionego. "Pewnie jakiś stary pijak się dobija do drzwi i zaraz pójdzie" pomyślałam.
- BELLA! - usłyszałam znajomy głos - OTWIERAJ TE CHOLERNE DRZWI!
- JUSTIN?! - Spojrzałam wystraszona na Johna -
CDN
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział! Yaay! :D Jeśli sa błędy, to bardzo, bardzo, bardzo przepraszam. Postanowiłam, że nie będę go czytać drugi raz, bo jak zacznę wszystko zmieniać to nigdy go nie dodam :D
A więc chce go zadedykować PAULINIE! Nawet nie wiesz jak mi miło, że ktoś to czyta! Dałaś mi motywacje do napisania tego rozdziału! <3 Much Love =:)
Mam nadzieje, że kolejny dodam szybko, ale nie obiecuję, szkoła mnie przytłacza O.o
Peace Out! :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz