niedziela, 18 listopada 2012

ROZDZIAŁ VII

   Gdy weszłam do łazienki postanowiłam wziąć kąpiel, aby się troche odprężyć. Nalałam pełną wannę gorącej wody z pianą, rozebrałam sie i po chwili rozkoszowalam cudownym uczuciem. Przymknęłam oczy i o niczym nie myślałam, przez ostatnich pare dni moje całe zycie się zmieniło. Postanowiłam poukładać wszystko teraz aby nie dręczyć się tym później. A więc tak: z Justinem wszystko skończone, widocznie naprawdę go nie kochałam, tylko chciałam sobie "zapchać" nim pustkę po Johnie. John, mój ukochany, wychodzi na to, że od teraz jesteśmy ze sobą. Jestem ciekawa jak rodzice na to zareagują, zdążyli bardzo polubić Justina, byli mu wdzięczni za to, że przestałam się użalać nad sobą. Bije się im powiedzieć o wszystkim, no bo co mam poweidzieć "Mamo, tato. Nie jestem juz z Justinem, przyjechał John i go naprawdę kocham a Justina postanowiłam olać" ? Nie będą oni zbyt zadowoleni, ale nie będę tego przed nimi ukrywać. Najbardziej bałam się reakcji taty, ledwo co zdążył zaakceptować Justina a teraz nagle wyskocze mu z Johnem, ale raz się żyje. I jeszcze najgorsze o czym się  dzisiaj dowiedziałam John i narkotyki, w życiu bym się czegos takiego nie spodziewała. Cały czas w głowie miałam w głowie minę smutnego Edwarda jak mi o tym opowiadał, musial to bardzo przeżyć, bo w końcu był to jego brat bliźniak. Rozmyślałam o wszystkim bardzo długo, gdy sie umyłam i wychodziłam z wanny woda była juz zimna. Podczas ubierania się, zerknęłam na zegarek, było po 21, WOW, kompałam sie ponad godzinę. "Ciekawe co robią bliźniaki" pomyślałam. Gdy wyszłam z łazienki ubrana w moja fioletową piżamę i grube różowe skarpetki, zdiwiłam się, bo w domu było bardzo cicho, co jest żadkością dla Johna i Edwarda. Po cichu skierowałam się do pokoju, to co ujżałam było najsłodzym widokiem na całym świecie, miałam ochotę wydać z siebie głośne "Awwww...". Zobaczyłam Johna i Edwarda, widocznie byli bardzo zmęczeni bo usnęli na siedząco, Edward miał głowę na ramieniu Johna a starszy bliźniak obejmował go ramieniem. Nie mogłam sie napatrzec na ten jakże cudowny obrazek przed moimi oczami. Postanowiłam wyciagnąć mojego iPhona i zrobić im zdjęcie, bo w życiu mi w to nie uwierzą. *cyk* i już cała sytuacja uwieczniona, zobaczyłam, że mam na tapecie zdjęcie z Justinem, jak stoimi przytuleni i szczęśliwi, było to zaledwie pare dni temu. Od razu zmieniłam ją na zdjęcie śpiących bliźniaków. Biłam się z myślami, obudzić ich czy nie... W końcu postanowiłam, że nie mam zamiaru spać sama, podeszłam do nich powoli i usiadłam koło Johna. Powoli położyłam mu ręke na kolanie i zaczęłam go głaskać, zobaczylam uśmiech na jego twarzy "Bella..." wyszeptał i uśmiechną się szerzej. Po chwili zabrałam rękę, a John gdy otworzył oczy ujżał Edwarda a nie mnie.
 - EDWARD?! - krzyknął zdziwiony bliźniak - 
 - Hmmm...? - odezwał się zdiwiony i śpiący młodszy bliźniak -
 - Złaź ze mnie! I czemu macasz mnie po kolanie - dodał zdezorientowany John -
Ja nie mogłam wytrzymać u wybuchłam śmiechem. Nagle obydowoje sie odwrócili.
 - Bella? - zapytał Edward - to twoja sprawka - dodał z lekkim usmieszkiem -
 - Moja? No co ty! - powiedziałam z ironia w głosie - Przepraszam... ale tak słodko spaliście - dodałam głaszcząc Johna po rozczochranych włosach - 
 - Słodko? - zapytał John -
 - Nooo... - odparłam i wyciagnęłam telefon - zobaaczcie - powiedziałam i pokazałam im moja nową tapetę-
Bliźniacy wybuchnęli smiechem. 
 - No muszę przyznać, slodko wyglądamy. Prawda John? - powiedział Edward głosem ociekajacym słodyczą -
 - Tak, jak dwa słodkie truskawkowe lizaczki - odparł John i  obydwoje znowu wybuchnęli smiechem - 
 - Ha. ha. ha - powiedziałam - ale zabawne... Dla mnie to było naprawdę słodkie, bo już dawno nie widziałam jak się przytulacie - dodałam -
 - Ah, Bella - powiedział Edward - przecież wiesz, że my się kochamy. To tylko takie zgrywy - powiedział i uścisnął Johna -
-  No właśnie! - potwierdził John - Przecież jakbym tą księżniczkę naprawdę walnął to długo by nie wytrzymała - Powiedział John i się zasmiał -
 - Ej! nie jestem księżniczką! - zaprotestowal Edzio i udał obrażonego -
 - Dobra, jestem zmęczona moze sie polożymy? - Zaproponowałam, bo ledwo co utrzymywałam otwarte oczy - 
 - Pewnie, możemy juz iść spać - zgodził się John i ziewnął - jestem zmęczony - dodał - 
Wstalismy i skierowaliśmy sie do sypialnii z dwoma pojedynczymi i jednym podwójnym łóżkiem. Ja i John oczywiście położyliśmy się razem a Edward poszedł na pojedyncze łóżko po mojej lewej. Przytuliłam się cichutko do Johna,.
 - Edward? - zapytalam po chwili -
 - Hmmm...? - Odezwał się młodszy z bliźniaków - 
 - Nie jest ci tam smutno samemu? - zapytałam po cichu - jak chcesz to możesz się koło nas położyć -
 - Nie no co ty. - usłyszałam śmiech Edwarda - leżcie sobie razem gołąbeczki. Tylko nie hałasujcie za bardzo w nocy, bo jestem naprawdę zmęczony - dodał nadal rozbawiony - 
 - Bardzo śmieszne - powiedziałam - powiedz to Johnowi, to on chrapie jak stary, zepsuty traktor. 
 - Wcale nie - sprzeciwił się zaspany John -
 - Wcale tak! - Powiedzieliśmy równo z Edwardem i wybuchliśmy smiechem - 
 - Dobra, dobra. Możecie juz spać? - powiedział John, który już prawie spał - 
 - Ok, ok. Dobranoc. Kocham was - powiedziałam -
 - Dobranoc - odpowiedział też zaspany Edward -
 - Dobranoc Kochana - powiedział John - też cię kocham - dodał i pocałował mnie w usta, był to krótki ale pełen miłości pocałunek - 
   Po chwili już wiedziałam, że John śpi, bo czułam jeo stabilny oddech na moim policzku i ciche pochrapywanie, "Edward pewnie też śpi" pomyślałam. 
   Cały czas się wierciłam, nie mogłam usnąć, bo gdy zamykałam oczy widziałam przed soba smutną twarz Justina. I myślałam o wszystkich naszych szczęśliwych chwilach. Nawet nie zauważyłam kiedy z oczu zaczęły spływać mi łzy. Myślałam, że to rozstanie nie będzie dla mnie takie trudne, a jednak wszystko powoli zaczęło do mnie docierać, a najbardziej to, że okłamujac zraniłam go podwójnie. Po chwili postanowiłam wstać do łazienki aby nie zmoczyć Johnowi całej koszulki swoimi łzami. Wstałam po cichu aby nie zbudzić bliźniaków, gdy spojrzałam na zegarek była juz 1.25, co oznacza, że od ponad 3 godzin nie śpie. Stanełam na  przeciwko lustra i zobaczyłam, że mam podkrążone i czerwone od płaczu oczy. Znowu zaczęłam płakać, usiadłam pod ścianą, podkuliłam nogi do siebie i cicho szlochałam. Nie wiem jak długo tam siedziałam, ale po chwili stwierdziłam, że lepiej położe się w końcu spać. Wstałam, wytarłam oczy, przemyłam twarz zimna wodą i powoli poszła spowrotem do pokoju, gdy przechodziłam koło łóżka Edwarda usłyszalam jego głos.
 - Bella? - zapytał po cichu - 
 - Tak, to ja, byłam w lazience - powiedziałam ochrypłym głosem - 
 - Dlaczego płakalaś? - zapytał zatroskany Edzio, no tak, długo się znaliśmy, pewnie potrafił rozpoznać po moim głosie kiedy płacze - 
 - To nic takiego - powiedziałam, a kolejny potok łez zbierał się w moich oczach - 
 - Chodź tu - wyszeptał i  usłyszałam jak w ciemności podnosi kołdre aby zrobic mi miejsce, nie miałam wyboru, podeszłam do niego i wcisnęłam sie pod kołdrę - Co się dzieje? - zapytał - Wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć - dodał zatroskany - 
 - Ciągle myślę o Justinie i o tym jak go zraniłam - powiedziałam i przytuliłam sie do niego - Nie wyobrażam sobie tego jak on musi sie czuć po tym jak go tak okłamałam - wytłumaczyłam -
 - Ale pomyśl - zaczął Edward - Z kim jesteś szczęśliwsza? Kogo NAPRAWDĘ kochasz? - 
 - No Johna oczywiście - odpowiedziałam cicho - ale źle się czuje z tym, że tak zraniłam Justina, on poświęcił mi tyle czasu... - dodałam - 
 - Ale w końcu wyznałaś mu prawdę, i to jest najważniejsze. Chyba nie chciałabys być nadal z Justinem a tak naprawdę kochać Johna? - zapytał - 
 - Chyba masz rację - przyznałam - lepiej,  że dowiedział sie teraz niż później. 
 - Widzisz? Mi się wydaje, ze postapilaś odpowiednio - powiedział i pocałował mnie w czoło -
 - Edward, ty zawsze wiesz jak mnie pocieszyć - powiedziałam i uścisnęłam go - nie wiem co ja bym bez ciebie zrobiła!
 - Zawsze do usług! - powiedział Edzio i cichutko sie zaśmiał - 
 - Dobrze, ide spać chyba, bo czuje, że jestem zmęczona - powiedziałam i ostanio raz uścisnęłam mojego przyjaciela -
 - Dobranoc, i nie martw sie tym - powiedział Edward - Podjęłaś właściwą decyzję -
 - Dzięki  Edward. Jesteś kochany - powiedziałam i skierowałam się do łóżka w którym John smacznie spał-
  Położyłam się i przytuliłam do mojego chłopaka. Dzięki Edwardowi zrozumiałam, że podjęłam właściwą decyzję i będę z nim naprawdę szczęsliwa. Po paru minutach juz spałam.
  Obudził mnie głos walenia do drzwi, bardzo głośnego walenia do drzwi. Usiadłam, Johna i Edwarda chyba tez to obudziło bo siedzieli na łóżkach i przecierali zaspane oczy. Domysliłam się, że jest bardzo wcześnie bo słońce dopiero wschodziło i na dworzu było jeszcze dosyć ciemno. Spojrzałam się ze zdiwieniem na Johna, od tez wyglądał na zdziwionego. "Pewnie jakiś stary pijak się dobija do drzwi i zaraz pójdzie" pomyślałam.
 - BELLA! - usłyszałam znajomy głos - OTWIERAJ TE CHOLERNE DRZWI! 
 - JUSTIN?! - Spojrzałam wystraszona na Johna - 
                                                          

       CDN


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kolejny rozdział! Yaay! :D Jeśli sa błędy, to bardzo, bardzo, bardzo przepraszam. Postanowiłam, że nie będę go czytać drugi raz, bo jak zacznę wszystko zmieniać to nigdy go nie dodam :D
   
A więc chce go zadedykować PAULINIE! Nawet nie wiesz jak mi miło, że ktoś to czyta! Dałaś mi motywacje do napisania tego rozdziału! <3 Much Love =:)

    Mam nadzieje, że kolejny  dodam szybko, ale nie obiecuję, szkoła mnie przytłacza O.o

Peace Out! :D

wtorek, 13 listopada 2012

ROZDZIAŁ VI

- Dobrze. Porozmawiajmy... - Powiedział niepewnie i mnie przytulił-
  Nie wiedziałam od czego zacząć... Zacząć krzyczeć na nich, że wcześniej mi nie powiedzieli, albo przytulić go i powiedzieć, że będzie dobrze. Moje myśli były splątane, siedziałam i szlochałam, nie mogłam przestać. John ciągle mnie przytulał, czekał aż przestanę płakać. Cały czas zastanawiałam się jak to się stało, że w ogóle brał narkotyki? Przecież on nigdy nawet nie palił papierosów, nie mogłam w to uwierzyć. Chciałam aby on wszystko mi wyjaśnił. Oderwałam się od Jawna i spojrzałam mu prosto w oczy, zobaczyłam, że też płakał.
- Edward? - zwróciłam się do młodszego bliźniaka - Zostawisz nas samych? - poprosiłam i lekko się uśmiechnęłam -
- Tak pewnie - oznajmił i poklepał mnie po ramieniu - wszystko będzie dobrze - pocieszył mnie i wyszedł -
  Przez pare minut nadal siedziałam cicho nie wiedząc jak zacząć tą rozmowę. Postanowiłam, że powinnam pierw dowiedzieć się jak to się stało, że wogóle brał te narkotyki? I dlaczego chciał popełnić samobójstwo?!
- John... - zwróciłam się do niego, ale głos mi się załamał - prosze, wytłumacz mi, dlaczego brałeś narkotyki? - Zapytałam cicho i spojrzałam w jego zielone oczy. -
   Zobaczyłam w nich, że rozmyśla o tym co mi powiedzieć. Po chwili odwzajemnił mój wzrok i zaczął mi tłumaczyć...
- Bella... Wiem. Nigdy nie brałem narkotyków, ja nawet nie paliłem! - powiedział z obrzydzeniem - Na początku chce abyś wiedziała, że teraz wszystko jest dobrze - dodał i lekko się uśmiechnął w moją stronę - Powinnaś wiedzieć jak to się zaczęło... - powiedział i przerwał na chwilę, zobaczyłam jak wpatruje się w dal próbując sobie wszystko przypomnieć - Gdy pojechaliśmy do Irlandii, przez pierwsze dni nie chodziłem do szkoły. Nie mogłem się z wszystkim pogodzić, w końcu Edwardowi udało się wyciągnąć mnie z domu. To chyba nie był dobry pomysł... Poznałem tam paru nowych znajomych, wydawali mi się ok. Wspierali mnie we wszystkim, w weekendy wychodziliśmy na imprezy. Oni pili, palili i brali narkotyki, ja nie chciałem. Raz siedziałem sam z Mathem, jednym z moich nowych znajomych. Zapytał się mnie dlaczego cały czas jestem taki przygnębiony, opowiedziałem mu o tobie, o tym, że nie mamy jak się widywać. Że bez ciebie nie mam po co żyć, po prostu mu o wszystkim powiedziedziałem... Wtedy on mi zaproponował abym wciągnął jakieś prochy, powiedział, że po tym będzie mi lepiej, że o wszytskim zapomne. I faktycznie tak było. Gdy zacząłem brać, przez całą noc o niczym nie myślałem, było jak w raju. Ale gdy rano się budziłem, czułem się strasznie, wszystko mnie bolało. Poprosiłem Matha, a on załatwiał mi kolejne działki. I tak to się zaczęło, "chodziłem" do szkoły, na lekcjach byłem praktycznie nieprzytomny, myślałem tylko o tym kiedy będę mógł znowu o wszystkim zapomnieć. Robiłem wszystko tak aby Edward nie zauważył, mówiłem mu, że nocuje u znajomych, a on mi wierzył... Po miesiącu byłem już całkiem uzależniony, nie myślałem o niczym innym, a Ed'ard zaczął coś podejrzewać. Raz poszedłem z Mathem i jego kumplami na impreze, później gdy wszyscy siedzieliśmy, a ja zacząłem wciągać, okazało się, że był tam Edward. Gdy mnie zobaczył to po prostu zamarł, chciałem mu wszystko wytłumaczyć, ale nie chciał słuchać. Kazał wracać mi do domu, abyśmy mogli spokojnie pogadać, przez całą drogę płakałem, nie wiem co mnie napadło, ale po prostu czułem, że wszystkich zawiodłem. Potem gdy już siedzieliśmy u siebie w pokoju. Ed'ard próbował, ze mną rozmawiać, wytłumaczyłem mu, że to wszystko przez rozstanie z tobą. Wtedy on się mnie zapytał co TY byś pomyślała jakbyć się dowiedziała, i czy nie czuje, że zawiodłem CIEBIE! Nie mogłem znieść myśli, że zwiodłem właśnie ciebie. Pobiegłem do łazienki, Edward myślał, że po to aby płakać, ale nie. Ja chciałem się zabić. Pobiłem małe lusterko i próbowałem przeciąć sobie żyły, prawie mi się udało... Leżałem, w około mnie było pełno krwi, zaczęło mi szumieć w głowie, ostatnie co zobaczyłem to wystraszona twarz Edwarda. Później tylko ciemność, gdy się znowu obudziłem, leżałem w szpitalu, Ed'ard powiedział mi, że spałem 3 dni. Niestety okazało się, że powiedział rodzicom o moim uzależnieniu, byli oni na mnie bardzo źli i wysłali mnie do psychologa i na odwyk... To było straszne. Po tym wszystkim zrozumiałem jaka jesteś dla mnie ważna, a rodzice zgodzili się abym przyjechał tu na wakacje, a może nawet został na zawsze... - Gdy skończył opowiadać złapał mnie za obie ręce i spojrzał prosto w oczy -
   Nie wiedziałam co na to powiedzieć, to wszystko co on powiedział było okropne. Nie mogłam sobie wyobrazić, Johna który bierze narkotyki,a jeszcze gorsze, który chce popełnić samobójstwo. Gdy o tym myślałam, łzy zaczęły mi napływć do oczu, w końcu nie mogłam się powstrzymać i znowu wybuchłam płaczem. Jawn mnie przytulił i kołysał jak małe dziecko. Siedzieliśmy tak długo, nie wiedziałam czy mam coś powiedzieć. Ale John chyba rozumiał mnie bez słów. Gdy już powoli się uspokoiłam podniosłam głowę i zobaczyłam Johna, który miał oczy czerwone od płaczu. Lekko się do niego uśmiechnęłam, a on odwzajemnił mi uśmiech, jak zobaczyłam, że się uśmicha odrazu mi się polepszyło.
- Wszystko będzie dobrze. - powiedziałam cicho i złapałam go za rękę -
- Dopóki ty jesteś ze mną, napewno będzie. - odpowiedział i spojrzał na nasze splecione ręce -
  Potem przez dłóższy czas siedzieliśmy w ciszy, po chwili postanowiliśmy włączyć telewizor aby się tak nie nudzić. Oczywiście John uparł się aby oglądać SpongeBoba, atmosfera się trochę rozluźniła i zapomnieliśmy o wszystkim.
     Gdy siedziałam tak do niego przytulona, rozmyślałam o tym jak on musiał się czuć gdy mnie przy nim nie było, nie chciałam go nigdy więcej opuszczać. Podczas mojego rozmyślania nie zauważyłam, ze John usnął, zorientowałam się dopiero gdy usłyszałam jego głośne chrapanie. Gdy spojrzałam w górę ujrzałam mojego chłopaka, grzecznie śpiącego na jego niewinnej buzi widniał lekki cudowny uśmiech. Nie chciałam go budzić ale cholernie chciało mi się siku! lekko wstałam i poczułam jak John ściska mnie mocniej w swoich ramionach i lekko otwiera oczy.
- Hej Kochanie - powiedział zaspanym głosem i się uśmiechnął - przepraszam, że usnąłem.
- Nic się nie stało - odpowiedziałam i pocałowałam go lekko w usta - pewnie jesteś zmęczony, może chcesz się położyć? - zaproponowałam -
- Jeśli Nie masz nic przeciwko to możemy się położyć... - powiedział i znowu się uśmiechnął -
- Ja też mogę z wami?! - Usłyszałam Edwarda wbiegającego do pokoju - Też się chce z kimś pomiziać - powiedział i zrobił minę bezdomnego pieska -
- Ty, księżniczko lepiej znajdź sobie jakiegoś księcia - powiedział John i wytkał do niego język -
- Pożałujesz tego! - Wykrzyknął młodszy bliźniak i rzucił się w stronę Johna -
  I tak rozpoczęła się trzecia wojna światowa (na poduszki) pomiędzy bliźniakami. Gdy się dalej wygłupiali, postanowiłam, że powinnam wziąć prysznic.
- Chłopcy! - krzyknęłam - ide wziąć prysznic! - oznajmiłam -
- A moge z tobą?! - zapytał podekscytowany John, gdy Edzio to usłyszał wydał z siebie dźwięk wymiotów-
- Tak, chciałbyś! - powiedziałam i pobiegłam do łazienki -


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Jest to chyba naj krótszy rozdział EVER, no ale tak długo nie dodawałam notek, że postanowiłam to opublikować.

   Myślę, że jutro uda mi się coś jeszcze napisać, ale nie obiecuje :).
Ogólnie to mam zamiar skończyć to opowiadanie, bo mam od dawna w głowie inne...!
 
A więc prosze, NO HATE. =:)


                                  Mój Twitter: http://twitter.com/I_eat_a_banana