ROZDZIAŁ IV
John spojrzał mi prosto w oczy i zaczął grać niznana mi melodię. Po chwili usłyszałam słowa...
We sit here watching passing cars,
Here in the dark,
Headlights shine like, shooting stars,
How beautiful you are,
I know it may sound craZy,
But I swear they're here tonight,
I hold the world,
In my arms,
Where you begin is where I start,
The universe,
Revolves around us,
It's like nothing out there matters,
I hold the world, the world, the world,
I hold the world, the world, the world,
It dawned on me at 2AM,
While you were sleeping,
The shadows danced upon your skin,
They're pulling me in,
We gravitate to each other,
Woah, ooh oh oh,
Like planets we collide,
I hold the world,
In my arms,
Where you begin is where I start,
The universe,
Revolves around us,
It's like nothing out there matters,
I hold the world, the world, the world,
We're fragile but unbreakable,
I hold the world,
Soaring higher as we fall,
I hold the world,
Nothing else is visible to me,
I hold the world,
I hold the world,
Here in my arms,
Where you begin is where I start,
The universe,
Revolves around us, round us, round us,
I hold the world,
In my arms,
Where you begin is where I start,
The universe,
Revolves around us,
It's like nothing out there matters,
I hold the world, the world, the world,
It's only you and me,
There's nothing else to see,
Because I hold the world,
It's only you and me,
There's nothing else to see,
Because I hold the world.
Here in the dark,
Headlights shine like, shooting stars,
How beautiful you are,
I know it may sound craZy,
But I swear they're here tonight,
I hold the world,
In my arms,
Where you begin is where I start,
The universe,
Revolves around us,
It's like nothing out there matters,
I hold the world, the world, the world,
I hold the world, the world, the world,
It dawned on me at 2AM,
While you were sleeping,
The shadows danced upon your skin,
They're pulling me in,
We gravitate to each other,
Woah, ooh oh oh,
Like planets we collide,
I hold the world,
In my arms,
Where you begin is where I start,
The universe,
Revolves around us,
It's like nothing out there matters,
I hold the world, the world, the world,
We're fragile but unbreakable,
I hold the world,
Soaring higher as we fall,
I hold the world,
Nothing else is visible to me,
I hold the world,
I hold the world,
Here in my arms,
Where you begin is where I start,
The universe,
Revolves around us, round us, round us,
I hold the world,
In my arms,
Where you begin is where I start,
The universe,
Revolves around us,
It's like nothing out there matters,
I hold the world, the world, the world,
It's only you and me,
There's nothing else to see,
Because I hold the world,
It's only you and me,
There's nothing else to see,
Because I hold the world.
Przez całą piosenkę wpatrywaliśmy się sobie w oczy, tamten wieczór wrócił, czułam czułam jakby wszystko wydarzyło się drugi raz. Gdy John przestał grać i śpiewać mocno mnie przytulił, i po chwili się odsunął aby znowu spojrzeć mi prosto w oczy... A ja mimowolnie zaczęłam płakać
- John... Ja nie wie- zaczęłam ale mi przerwał -
- Cii... Nic nie mów - odparł i starł mi łzy z policzków opuszkami palców - Chciałem abyś widziała co czułem wtedy i że to się nie zmieniło - powiedział i pojedyncza łza spłynęła mu po policzku -
Gdy tak na niego patrzałam, przypomniałam sobie dlaczego go kochałam. A raczej, dlaczego go kocham, dopiero dopuściłam do siebie myśl, że moje uczucia do niego wogóle się nie zmieniły... Przez ten rok wmawiałam sobie, że już go nie kocham, gdy tak naprawdę on zabrał pół mojego serca ze sobą do Irlandii, kochałam go najbardziej na świecie. Tylko dlaczego teraz jestem z Justinem? Kochałam go, ale nie wiem czy bardziej niż przyjaciela, potrzebowałam po prostu kogoś kto mnie zrozumie i będzie pocieszał, Justin był do tego idealny... Pod wpływen tych rozmyśleń moje policzki znowu pokryły ciepłe łzy, przysunęłam się do niego i mocno przytuliłam.
- Dziękuje John... Ta piosenka jest cudowna - powiedziałam przez łzy, poczułam, że mnie głaszcze po plechach lecz z lekkim dystansem. Pewnie Justin już przyszedł, ciekawe jak długo nas oglądał -
Odsunęłam się powoli od Johna aby spojrzeć na mojego chłopaka, jego mina była bardzo zdezorienowana. A gdy na mnie spojrzał wykrzywił ją ból.
- Jeśli przyjechałeś tu, aby zabrać mi dziewczynę, to chyba ci się udało. - Powiedział Justin i z łzami w oczach odszedł w stronę swojego domu -
- JUSTIN! NIE! ZACZEKAJ! - Krzyczałam za nim ale się nie odwaracał -
- Spokojnie. wszystko będzie dobrze - powiedział John i spróbował pogłaskać mnie po plecach ale ja się odsunęłam i usiadłam na drugą ławkę -
- Nie. Nic nie będzie dobrze. - oznajmiłam - Przez rok się nie odzywałeś a teraz przyjeżdżasz wyznajesz mi, że nadal mnie kochasz i to przed moim chłopakiem i myślisz, że będzie dobrze? - powiedziałam cicho -
- To, że ja cię kocham nie znaczy, że ty mnie kochasz - odpowiedział cicho, prawie płacząc - Ty mi nic nie wyzałaś, a Justinowi pewnie jutro przejdzie i dalej będziecie szczęśliwą parą - powiedział sucho i odszedł w stronę domu -
- Tyle, że jak chce być z tobą nie z Justinem. - Wyszeptałam i wbiłam wzrok w swoje trampki. Nie wiedziałam czy usłyszał -
Poczułam, że ktoś mnie obejmuje ramieniem, Edward. Przyciągnął mnie do siebie i lekko głaskał po plecach.
- Bella... Dobrze wszystko przemyśl. Mówiłem mu aby ci tego nie wyzawała, bo już się z tym wszystkim pogodziłaś i znalazłaś Justina, ale on się uparł - mówił cicho Ed'ard -
- Dobrze, że mi to powiedział... - Powiedziałam i wtuliłam się w niego mocniej -
- A co z Justinem ? - Zapytał zdziwiony Edward -
- Kocham go, ale nie tak bardzo jak Johna - Odpowiedziałam odrazu -
- Jakoś sobie poradzisz. - wspierał mnie Edzio - Lepiej chodźmy do domu, bo ci zimno - Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że cała się trzęsę -
Wstaliśmy nadal się obejmując ruszyliśmy w stronę domu. Gdy doszliśmy do drzwi, zobaczyłam, że ktoś siedzi na schodach przed nimi, odrazu poznałam, że to był John.
- Czemu nie wchodzisz do środka? - zapytałam -
- Chciałem jeszcze się przewietrzyć - odparł po cichu - i czekałem na was - powiedział i wstał -
- To może chodźmy już do środka, bo Bella się cała trzęsie z zimna - powiedział Ed'ard -
Weszliśmy do domu i zdjęliśmy buty. Postanowiłam, że wezmę prysznic rano bo jestem bardzo zmęczona.
- Nie wiem jak wy, ale ja chce odrazu iść spać - ozanjmiłam ziewając -
- Ja też - odpowiedziałm Edzio a John pokiwał głową -
- Ej. Przeniesiecie dwa łóżka do rodziców do pokoju? - zapytałam - Nie chce dzisiaj spać sama.
- Pewnie - Powiedział John udał się do mnie do pokoju aby je przenieść a Edzio podążał za nim -
Po 5 minutach leżeliśmy już w łóżkach, ja na podwójnym rodzinów John po mojej prawej na pojedynczym które przenieśli, a Ed'ard po lewej.
- Dobranoc chłopcy - odparłam ziewając -
- Dobranoc Bella - odparli równo -
Stałam na środku pustej łąki a Justin stał przedemną, miał wściekłą minę i nagle zaczął biec ale ominął mnie i pobiegł dalej, gdy się odwróciłam zobaczyłam, że stoi tam odwrócony tyłem John. Gdy spojrzałam na ręce Justina zobaczyłam w jednej z nich nóż! "John!" próbowałam krzyczeć "John!" ale żaden głos nie wydobywał się z mojego gardła. "JOHN!" Krzyknęłam najgłośniej jak potrafiłam, a gdy się odwrócił zobaczyłam, że jest uśmiechnięty. Justin był tylko pare metrów od niego. Przyspieszył i wbił mu nóż w pierś. Nie, to nie mogła być prawda. Gdy biegłam w jego strone zobaczyłam Justina który stał i się szeroko uśmiehał a z piersi Johna leciała przerażająco czerwona krew. Nie mogłam to uwierzyć. "JOHN! JOHN!"
- John... Ja nie wie- zaczęłam ale mi przerwał -
- Cii... Nic nie mów - odparł i starł mi łzy z policzków opuszkami palców - Chciałem abyś widziała co czułem wtedy i że to się nie zmieniło - powiedział i pojedyncza łza spłynęła mu po policzku -
Gdy tak na niego patrzałam, przypomniałam sobie dlaczego go kochałam. A raczej, dlaczego go kocham, dopiero dopuściłam do siebie myśl, że moje uczucia do niego wogóle się nie zmieniły... Przez ten rok wmawiałam sobie, że już go nie kocham, gdy tak naprawdę on zabrał pół mojego serca ze sobą do Irlandii, kochałam go najbardziej na świecie. Tylko dlaczego teraz jestem z Justinem? Kochałam go, ale nie wiem czy bardziej niż przyjaciela, potrzebowałam po prostu kogoś kto mnie zrozumie i będzie pocieszał, Justin był do tego idealny... Pod wpływen tych rozmyśleń moje policzki znowu pokryły ciepłe łzy, przysunęłam się do niego i mocno przytuliłam.
- Dziękuje John... Ta piosenka jest cudowna - powiedziałam przez łzy, poczułam, że mnie głaszcze po plechach lecz z lekkim dystansem. Pewnie Justin już przyszedł, ciekawe jak długo nas oglądał -
Odsunęłam się powoli od Johna aby spojrzeć na mojego chłopaka, jego mina była bardzo zdezorienowana. A gdy na mnie spojrzał wykrzywił ją ból.
- Jeśli przyjechałeś tu, aby zabrać mi dziewczynę, to chyba ci się udało. - Powiedział Justin i z łzami w oczach odszedł w stronę swojego domu -
- JUSTIN! NIE! ZACZEKAJ! - Krzyczałam za nim ale się nie odwaracał -
- Spokojnie. wszystko będzie dobrze - powiedział John i spróbował pogłaskać mnie po plecach ale ja się odsunęłam i usiadłam na drugą ławkę -
- Nie. Nic nie będzie dobrze. - oznajmiłam - Przez rok się nie odzywałeś a teraz przyjeżdżasz wyznajesz mi, że nadal mnie kochasz i to przed moim chłopakiem i myślisz, że będzie dobrze? - powiedziałam cicho -
- To, że ja cię kocham nie znaczy, że ty mnie kochasz - odpowiedział cicho, prawie płacząc - Ty mi nic nie wyzałaś, a Justinowi pewnie jutro przejdzie i dalej będziecie szczęśliwą parą - powiedział sucho i odszedł w stronę domu -
- Tyle, że jak chce być z tobą nie z Justinem. - Wyszeptałam i wbiłam wzrok w swoje trampki. Nie wiedziałam czy usłyszał -
Poczułam, że ktoś mnie obejmuje ramieniem, Edward. Przyciągnął mnie do siebie i lekko głaskał po plecach.
- Bella... Dobrze wszystko przemyśl. Mówiłem mu aby ci tego nie wyzawała, bo już się z tym wszystkim pogodziłaś i znalazłaś Justina, ale on się uparł - mówił cicho Ed'ard -
- Dobrze, że mi to powiedział... - Powiedziałam i wtuliłam się w niego mocniej -
- A co z Justinem ? - Zapytał zdziwiony Edward -
- Kocham go, ale nie tak bardzo jak Johna - Odpowiedziałam odrazu -
- Jakoś sobie poradzisz. - wspierał mnie Edzio - Lepiej chodźmy do domu, bo ci zimno - Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że cała się trzęsę -
Wstaliśmy nadal się obejmując ruszyliśmy w stronę domu. Gdy doszliśmy do drzwi, zobaczyłam, że ktoś siedzi na schodach przed nimi, odrazu poznałam, że to był John.
- Czemu nie wchodzisz do środka? - zapytałam -
- Chciałem jeszcze się przewietrzyć - odparł po cichu - i czekałem na was - powiedział i wstał -
- To może chodźmy już do środka, bo Bella się cała trzęsie z zimna - powiedział Ed'ard -
Weszliśmy do domu i zdjęliśmy buty. Postanowiłam, że wezmę prysznic rano bo jestem bardzo zmęczona.
- Nie wiem jak wy, ale ja chce odrazu iść spać - ozanjmiłam ziewając -
- Ja też - odpowiedziałm Edzio a John pokiwał głową -
- Ej. Przeniesiecie dwa łóżka do rodziców do pokoju? - zapytałam - Nie chce dzisiaj spać sama.
- Pewnie - Powiedział John udał się do mnie do pokoju aby je przenieść a Edzio podążał za nim -
Po 5 minutach leżeliśmy już w łóżkach, ja na podwójnym rodzinów John po mojej prawej na pojedynczym które przenieśli, a Ed'ard po lewej.
- Dobranoc chłopcy - odparłam ziewając -
- Dobranoc Bella - odparli równo -
Stałam na środku pustej łąki a Justin stał przedemną, miał wściekłą minę i nagle zaczął biec ale ominął mnie i pobiegł dalej, gdy się odwróciłam zobaczyłam, że stoi tam odwrócony tyłem John. Gdy spojrzałam na ręce Justina zobaczyłam w jednej z nich nóż! "John!" próbowałam krzyczeć "John!" ale żaden głos nie wydobywał się z mojego gardła. "JOHN!" Krzyknęłam najgłośniej jak potrafiłam, a gdy się odwrócił zobaczyłam, że jest uśmiechnięty. Justin był tylko pare metrów od niego. Przyspieszył i wbił mu nóż w pierś. Nie, to nie mogła być prawda. Gdy biegłam w jego strone zobaczyłam Justina który stał i się szeroko uśmiehał a z piersi Johna leciała przerażająco czerwona krew. Nie mogłam to uwierzyć. "JOHN! JOHN!"
Krzyczałam przez łzy...
Obudziłam się czoło miałam oblane zimnym potem, policzki mokre od łez. Przez chwile nie mogłam otrząsnąć się z obrazu Johna leżącego w kałuży krwi. Odrazu spojrzałam w prawą stronę, naszczęście leżał tam John i co najważniejsze - nadal oddychał. Próbowałam znowu usnąć ale nie mogłam, ciągle miałam przed oczami wściekłą minę Justina i Johna leżącego w krwi. W końcu postanowiłam wstać z łóżka, podeszłam do Johna.
- John? John? - szepnęłam -
- Bella? - Otworzył powoli oczy - co się stało - zapytał zdenerwowany i usiadł na łóżko -
- Moge spać z tobą? - zapytałam - Miałam koszmar i nie mogę usnąć - przyznałam -
- Pewnie. Wchodź - zgodził się, zrobił mi miejsce i podniósł kołdrę -
- Dziękuje - powiedziałam wchodząc pod kołdrę, przytuliłam się do niego odrazu i położyłam głowę na jego torsie.
- Cała przyjemność po mojej stronie - szepnął John i objął mnie ramieniem -
- Nie opuszczaj mnie nigdy. - powiedziałam usypiając -
- Obiecuje. Nigdy więcej - wyszeptał i pocałował mnie w czoło -
Resztę nocy przespałam spokojnie, obudził mnie cichy głos Edwarda.
- Ej, wieśniaki! Wstawajcie! - krzyczał - Już 11 !
- Co? - otworzyłam powoli oczy - Tak późno?!
- Tak, nie chciałem was wcześniej budzić - oznajmił Ed'ard -
- John! Wstawaj! - powiedziałm i zaczęłam go gilgotać, bo nadal mnie przytulał -
- Co?! - Krzyknął i zaczął się wykręcać i śmiać - Przestań! - krzyknął przez śmiech -
- Oh, W końcu się obudziłeś - powiedziałam śmiejąc się i odsuwając się trochę od niego -
- Widze, że już ci się humor poprawił - powiedział szczęśliwy Edward - Bo w nocy przez sen strasznie krzyczałaś - poinformował mnie Edward -
Uśmiech odrazu zniknął z mojej twarzy gdy przypomniałam sobie Johna leżącego w kałuży krwi, odrazu się do niego przysunęłam i mocno przytuliłam aby upewnić się, że naprawdę tu jest.
- Ej, kochana. Co jest? - Zapytał zdenerwowany John -
- Nic, upewniam się, że naprawdę tu ze mną jesteś - wyszeptałam -
- Jestem, jestem. i nigdzie się nie wybieram - upewnił mnie i przytulił mocniej -
Poczułam, że ktoś siada koło nas.
- Co ci się wczoraj śniło, że tak krzyczałaś? - zapytał zatroskany Ed'ard -
- Śniło mi się, że... Justin zabił Johna - wyszeptałam -
Gdy to powiedziałam, bliźniacy siedzieli cicho.
- Nie przejmuj się. To tylko sen - pocieszył mnie Edzio a John nic się nie odzywał -
- Edward? - zwrócił się John, do swojego brata bliźniaka - Mógłbyś proszę przynieść mi ubrania do przebrania? - poprosił go John -
- Nie możesz sam... - powiedział ale jak zobaczył minę swojego brata odrazu zmienił zdanie - Ymm.. Okej, przyniose ci - odparł, wstał i ruszył w stronę drzwi -
Gdy tylko wyszedł, John odwrócił się w moją stronę aby spojrzeć mi prosto w oczy.
- Bella. - zaczął - To co będzie dalej? - zapytał - Bo muszę wiedzieć, co dalej z nami będzie.
- John. Kocham cię najbardziej na świecie i chce z tobą być - powiedziałam i zbliżyłam się do niego - Chcę codziennie mówić ci jak bardzo cię kocham - dodałam i lekko pocałowałam go w usta -
- A co z Justinem? - zapytał, lekko zdezorientowany po pocałunku -
- Zadzwonię do niego i pójdę z nim porozmawiać - oznajmiłam - mam nadzieje, że później zostaniemy chociaż przyjaciółmi bo to wyjątkowy facet - powiedziałam nadal patrząc w jego szczęśliwe zielone oczy -
- On naprawdę cię kocha. Myślę, że postara się zrozumieć twoją decyzję - powiedział John i pocałował mnie jeszcze raz -
Po chwili wstaliśmy aby się umyć i ubrać. Gdy weszliśmy umyci i ubrani do kuchni, Edward już przygotował śniadanie. Zjedliśmy szybko tosty a ja postanowiłam jak najszybciej zadzwonić do Justina...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział, trochę krótki... Ale od wtorku mam 3 dni wolnego to pewnie dodam coś dłuższego :D
Obudziłam się czoło miałam oblane zimnym potem, policzki mokre od łez. Przez chwile nie mogłam otrząsnąć się z obrazu Johna leżącego w kałuży krwi. Odrazu spojrzałam w prawą stronę, naszczęście leżał tam John i co najważniejsze - nadal oddychał. Próbowałam znowu usnąć ale nie mogłam, ciągle miałam przed oczami wściekłą minę Justina i Johna leżącego w krwi. W końcu postanowiłam wstać z łóżka, podeszłam do Johna.
- John? John? - szepnęłam -
- Bella? - Otworzył powoli oczy - co się stało - zapytał zdenerwowany i usiadł na łóżko -
- Moge spać z tobą? - zapytałam - Miałam koszmar i nie mogę usnąć - przyznałam -
- Pewnie. Wchodź - zgodził się, zrobił mi miejsce i podniósł kołdrę -
- Dziękuje - powiedziałam wchodząc pod kołdrę, przytuliłam się do niego odrazu i położyłam głowę na jego torsie.
- Cała przyjemność po mojej stronie - szepnął John i objął mnie ramieniem -
- Nie opuszczaj mnie nigdy. - powiedziałam usypiając -
- Obiecuje. Nigdy więcej - wyszeptał i pocałował mnie w czoło -
Resztę nocy przespałam spokojnie, obudził mnie cichy głos Edwarda.
- Ej, wieśniaki! Wstawajcie! - krzyczał - Już 11 !
- Co? - otworzyłam powoli oczy - Tak późno?!
- Tak, nie chciałem was wcześniej budzić - oznajmił Ed'ard -
- John! Wstawaj! - powiedziałm i zaczęłam go gilgotać, bo nadal mnie przytulał -
- Co?! - Krzyknął i zaczął się wykręcać i śmiać - Przestań! - krzyknął przez śmiech -
- Oh, W końcu się obudziłeś - powiedziałam śmiejąc się i odsuwając się trochę od niego -
- Widze, że już ci się humor poprawił - powiedział szczęśliwy Edward - Bo w nocy przez sen strasznie krzyczałaś - poinformował mnie Edward -
Uśmiech odrazu zniknął z mojej twarzy gdy przypomniałam sobie Johna leżącego w kałuży krwi, odrazu się do niego przysunęłam i mocno przytuliłam aby upewnić się, że naprawdę tu jest.
- Ej, kochana. Co jest? - Zapytał zdenerwowany John -
- Nic, upewniam się, że naprawdę tu ze mną jesteś - wyszeptałam -
- Jestem, jestem. i nigdzie się nie wybieram - upewnił mnie i przytulił mocniej -
Poczułam, że ktoś siada koło nas.
- Co ci się wczoraj śniło, że tak krzyczałaś? - zapytał zatroskany Ed'ard -
- Śniło mi się, że... Justin zabił Johna - wyszeptałam -
Gdy to powiedziałam, bliźniacy siedzieli cicho.
- Nie przejmuj się. To tylko sen - pocieszył mnie Edzio a John nic się nie odzywał -
- Edward? - zwrócił się John, do swojego brata bliźniaka - Mógłbyś proszę przynieść mi ubrania do przebrania? - poprosił go John -
- Nie możesz sam... - powiedział ale jak zobaczył minę swojego brata odrazu zmienił zdanie - Ymm.. Okej, przyniose ci - odparł, wstał i ruszył w stronę drzwi -
Gdy tylko wyszedł, John odwrócił się w moją stronę aby spojrzeć mi prosto w oczy.
- Bella. - zaczął - To co będzie dalej? - zapytał - Bo muszę wiedzieć, co dalej z nami będzie.
- John. Kocham cię najbardziej na świecie i chce z tobą być - powiedziałam i zbliżyłam się do niego - Chcę codziennie mówić ci jak bardzo cię kocham - dodałam i lekko pocałowałam go w usta -
- A co z Justinem? - zapytał, lekko zdezorientowany po pocałunku -
- Zadzwonię do niego i pójdę z nim porozmawiać - oznajmiłam - mam nadzieje, że później zostaniemy chociaż przyjaciółmi bo to wyjątkowy facet - powiedziałam nadal patrząc w jego szczęśliwe zielone oczy -
- On naprawdę cię kocha. Myślę, że postara się zrozumieć twoją decyzję - powiedział John i pocałował mnie jeszcze raz -
Po chwili wstaliśmy aby się umyć i ubrać. Gdy weszliśmy umyci i ubrani do kuchni, Edward już przygotował śniadanie. Zjedliśmy szybko tosty a ja postanowiłam jak najszybciej zadzwonić do Justina...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział, trochę krótki... Ale od wtorku mam 3 dni wolnego to pewnie dodam coś dłuższego :D
SWAG