Rozdział II
Nagle tajemniczy nieznajomy zaczął śpiewać. Zamarłam.Powolo zbliżyłam się do werandy, gdy wchodziłam po schodach nie mogłam uwierzyć w to co słyszę... To był on, byłam tego pewna, to Justin.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*3 miesiące później*
Tak, to był on, Justin. Gdy do niego podeszłam, odrazu wiedziałam co się święci. Gdy tylko spojrzałam mu w oczy wiedziałam, że tak to się skończy. Jesteśmy ze sobą już ponad 2 miesiące. Uważamy to co się stało, za miłość od pierwszego wejrzenia. Jestem z nim bardzo szczęśliwa, jest cudowny, potrafi mnie zawsze rozśmieszyć i dzięki niemu zapomniałam o tym co się stało rok temu. Moja "paczka" też go bardzo lubi, chociaż gdy już naprawdę byliśmy ze sobą Krissowi zaczęło odbijać, już nie zachowuje się tak jak dawniej. I zauważyłam, że zaczął się "kumplować" z Anecią. Jeśli tak mu lepiej, nie mam nic przeciwko, najważniejsze, że mam przy sobie Justina...
Jest środek czerwca, czyli został miesiąc do wakacji. Oczywiście całe wakacje mam zaplanowane z Justinem, będą to jedne z najlepszych wakacji w życiu... Właśnie siedzę z moim chłopakiem u mnie w pokoju, siedzimy na moim łóżku, ja w jego ramionach a on czule mnie do siebie przytula.
- To co, Iza? Za 2 tygodnie zaczynamy najlepsze wakacje w naszym życiu? - zapytał uradowany -
- Pewnie, jedne z najlepszych - przytaknęłam i lekko pocałowałam go w usta -
Gdy tak siedzieliśmy gadając o głupotach Justin wstał aby otworzyć okno. Poczułam, że w kieszeni wibruje mi telefon, dostałam smsa, szybko wyciągnęłam telefon, byłam pewna, że to któraś z moich przyjaciółek. Myliłam się. Wyświetlił się numer, który tak dobrze znałam, poczułam, że łzy zbierają mi się do oczu. Trzęsącymi się rękami otworzyłam wiadmość która brzmiała "Hej, Bella. Zapomniałaś o mnie już? Mam nadzieje, że nie. Ja o tobie nie zapomniałem. Może pormawilibyśmy na Skeypie? Mamy dla ciebie ważną wiadomość. Tęsknie, John <3". Gdy to czytałam, Justin znowu koło mnie usiadł.
- Kto tam? Zuza czy Aga? - zapytał z uśmiechem -
- Żadna z nich - odpowiedziałam smutno -
- To kto? - wziął mi telefon z ręki i przeczytał, zobaczyłam, że oczy mu się szeroko otwierają i mina robi się smutna - Iza? Kto to jest John? - zapytał i spojrzał mi prosto w oczy -
- Mój przyjaciel, głuptasie! - powiedziałam i spróbowałam obrócić wszystko w żart - A co ty myślałeś? Po prostu troche o nim zapomniałam, za bardzo zawróciłeś mi w głowie - powiedziałam i zaczęłąm się śmiać -
- Ah, - powiedział z ulgą i pocałował mnie w czubek głowy - To co? Wchodzimy na Skeypa? - zapytał uśmiechnięty -
- Tak, pewnie - powiedziałam uśmiechając się, cieszyłam się, że znowu ich zobacze -
Odpisałam Johnowi, że za 5 min wejde. Wzięłam laptopa i usiadłam koło Justina, ustawiłam kamerkę tak, aby było nas dobrze widać i czekałam aż bliźniacy zadzwonią. Zobaczyłam, że dzownią, z lekkim wachaniem odebrałam.
- Whats Up Bella??! - Wydarli się bliźniacy, i ujżałam dwóch uśmiechniętych od ucha do ucha chłopaków, ze śmiesznie sterczącymi włosami -
- Cześć chłopcy! - Krzyknęłam, i poczułam jak wielki uśmiech rośnie na mojeje twarzy -
- A kto to jest razem z tobą ? - usłyszałam jak chłopak po prawej, Edward, pyta się zaciekawiony, John nic się nie odezwał tylko czekał na odpowiedź -
- John, Edward. Poznajcie Justina, mojego chłopaka - powiedziałam, ciekawa ich reakcji -
- Hej, miło cię poznać - powiedział uśmiechnięty Edzio. Zobaczyłam, że John popatrzał się w bok, wziął głęboki oddech i znowu się na nas spojrzał -
- Tak, miło cię poznać - odparł John z bladym uśmiechem -
- Mi też was bardzo miło poznać - odparł mój chłopak nie kryjąc szczęścia -
- Okey, okey - przerwałam im - To jakie macie dla mnie wiadomości? - zapytałam ciekawa -
- Za 2 tygodnie wracamy do Polski na wakcje!!!! - krzyknął Edzio, a John tylko przytknął uradowany -
- Taaak?! - Krzyknęłam szczęśliwa - To cudownie !!!
- Wiemy! - Krzyknęli bliźniacy chórem -
- Ale jak to? - zapytałam - Jak wam się udało namówić rodziców? - byłam bardzo ciekawa -
- Lepiej podziękuj swoim rodzicom, bo oni od 4 miesięcy namawiali naszych rodziców - odparł Edward -
- Taak - potwierdził John - Oni się bardzo o ciebie martwili. Podobno bardzi długo byłaś w dołku - dodał - Więc pomyśleli, że jak my przyjedziemy to ci się polepszy, a my się bardzo na ten pomysł ucieszyliśmy - zakończył -
- To cudowne! - Krzyknęłam -
- Ale widze, że teraz już u ciebie lepiej - odparł Edward - Widze, że bardzo lubisz Justina - Odparł śmiejąc się, dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że jestem całyczas mocno do niego przytulona -
- Haha - zaśmiałam się - Taak, jest cudowny - dodałam uśmiechając sie do niego szeroko -
- Taak, wiem - odpowiedział "skromny" Justin, wypinając pierś -
Rozmawialiśmy jeszcze jakieś 10min o różnych głupotach, po rozmowie byłam bardzo zmęczona. Justin chwile potem poszedł do domu. Usnęłam bardzo szczęśliwa, z myślą o tym, że niedługo zobacze sie z Johnem i Edwardem. Chociaż tak naprawde bałam się tego spodkania, widziałam, że John troche dziwnie zareagował na wiadomość o tym, że mam chłopaka. Ale może to tylko moja wyobraźnia...?
---------------------------- 13 dni później -----------------------------
Przez ostatnie dwa tygodnie żyłam tylko z myślą o tym, że niedługo zobacze moich kochanych bliźniaków. Naszczęście była to końcówka roku szkolnego, więc lekcje były luźne, nie musiałam o niczym myśleć. Każdy dzień po szkole spędzałam z Justinem, pare razy próbował się dowiedzieć coś o bliźniakach, ale powiedziałam mu tylko, że są to moi przyjaciele, którzy wyjechali do Irlandii. Więcej szczegółów nie musiał znać.
Dzisiaj zakończenie roku szkolnego. Rano gdy byłam gotowa do wyjścia, Justin po mnie przyszedł. O tworzyłam drzwi i oniemiałam, oczywiście zawsze wyglądał cudownie, ale dzisiaj to przesada. Jego ciemno blond włosy aż lśniły w słońcu, miał na sobie czarny garnitur, w którym wyglądał olśniewająco. I te jego brązowe oczy, gdy się w nie spojrzałam poczułam, że się topie. Stałam tak i się na niego gapiłam. Zobaczyłam, że macha mi ręką przed oczami.
- Hallo. Ziemia do Izy. Hallo? jest tam kto?
- Tak, tak. przepraszam pana. - powiedziałam i śmiejąc się przytuliłam go na przywitanie -
- To co? W końcu zaczynamy nasze cudowne wakacje! - Krzyknął, wziął mnie za ręke i skierował się w strone przystanku. -
Zakończenie roku, jak zawsze, było strasznie nudne. Po apelu udaliśmy się do klas aby odebrać swoje świadectwa. Potem wszyscy zbierali się pod szkołą, aby się pożegnać albo umówić na następny dzień. Niestety dla mnie i dziewczyn była ta pierwsza opcja. Przez prawie całe wakacje miałyśmy się nie widzieć, Zuza jedzie z rodzicami w góry, a Agnieszka do siostry do Londynu. A ja zostawałam w towarzystwie chłopaków... Trudno było nam się rozstać, ale obiecałyśmy sobie, że gdy tylko przyjadą musimy się spodkać. One też chcą zobaczyć Johna i Edwarda. Gdy się pożegnałyśmy, poszłam z Justinem w stronę przystanku, aby w końcu pojechać do domu i zacząć te cudowne wakacje.
Justin poszedł do siebie, a ja do siebie do domu. Gdy weszłam usłyszałam, że rodzice są w kuchni. Odrazu do nich poszłam, aby pokazać swoje świadectwo, byli ze mnie w miare zadowolenie. Gdy chwile pogadaliśmy o tym co się wydarzyło na rozpozęciu roku, teraz postanowiłam wyciągnąć trochę informacji o przyjeździe bliźniaków.
- Tato? Kiedy przyjadą John i Edward? - zapytałam - Oni będą spać w tym naszym domku gościnnym na ogrodzie tak?
- Nie mówiłaś jej jeszcze kochanie? - zwrócił się tata do mojej rodzicielki ze zdziwieniem -
- No nie, nie miałam kiedy - odparła mama spokojnie -
- O co chodzi tato? - zapytałam lekko zdenerwowana -
- Ymmm... Chłopcy będą musieli spać przez 2 tygodnie u nas w domu. - wytłumaczył - my z mamą musimy pojechać do cioci do Krakowa, bo miała wypadek i nie ma kto się nią zająć - dodał -
- Co? Przecież mówiliście mi, że wujek Jarek ma się nią zajmować
- No tak, zajmował się nią. Ale on też pracuje - wyjaśnił mi tata odrazu -
- No dobrze. Jak tak, no to okey. Jak dla mnie nie ma problemu - oświadczyłam -
- Wiedziałam, że możemy na ciebie liczyć córeczko - powiedziała dumnie mama, klepiąc mnie po ramieniu -
- Okey, to kiedy jedziecie? - zapytałam -
- Dzisiaj wieczorem - odpowedział tata wychodząc z kuchni -
- Kochanie, może poproś Justina żeby dzisiaj u ciebie spał. Żebyś się nie bała - zaproponowała mama -
- Tak, pewnie - odparłam zadowolona - zaraz do niego zadzwonie
- Tylko, Hmmm.... Lepiej nie mów nic tacie, wiesz jaki on jest - dodała śmiejąc się - Ja wiem, że nic się nie stanie... Ale jednak tata, to tata - powiedziała klepiąc mnie po plecach -
- Okay, okay.... - przyznałam i zaczęłam się śmiać - Ide teraz zadzwonić do Justina i może do Johna albo Edwarda - mówiąc to wyszłam z kuchni i poszłam do siebie do pokoju -
Pierw postanowiłam zadzwonić do Justina i poinformować go, że dzisiaj u mnie nocuje. Bardzo się z tego powodu ucieszył, tak samo jak ja. Potem postanowiłam zadzownić do Edwarda i dowiedzieć się o której jutro przyjadą, nie byłam gotowa, aby usłyszeć znowu głos Johna... Zadzowniłam, na czasoumilaczu oczywiście odezwała się jedna z piosenek Britney Spears. Ktoś odebrał.
- Halo ? - usłyszałam głos po drugiej stronie telefonu, ale nie ten na który byłam przygotowana -
- H-Hej J-John? - zająkałam się -
- Bella! Cześć kochana! co tam u ciebie? - wykrzyknął jak zawsze radośnie -
- Nic takiego - dodałam już troche rozluźniona - Dzwonie, aby się dowiedzieć czegoś o wszym przyjeździe
- Ah! Tak? Będziemy jutro około 10 u ciebie - dodał widocznie szczęśliwy -
- Tak? To super ! - ucieszyłam się - A gdzie Edward ? - zaciekawiłam się -
- Właśnie poszedł wziąść prysznic - odpowiedział -
- Ahhh... No to jak wyjdzie to powiedz, że dzwoniłam i nie moge się doczekać aż przyjedziecie - powiedziałam mu -
- Pewnie, przekaże mu - odpowiedział śmiejąc się -
- A wiesz, że narazie bedziemy sami w domu u mnie? - powiadomiłam go - Bo moi rodzice dzisiaj jadą do cioci która miała wypadek -
- Taak? - odpowiedział zdziwiony - A nie bedziesz się bała dzisiaj być sama w domu? - zapytał lekko zdenerwowany -
- Niee - odparłam odrazu - Justin będzie spał dzisiaj ze mną - dodałam szybko -
- Ahh... - odetchnął lekko - To dobrze - dodał, już mnie entuzjastycznie -
- Hmmm... No to co? Widzimy się jutro tak ? - zmieniłam temat, robiło się troche niezręcznie -
- Tak, tak Pewnie - odpowiedział szybko -
- No to do jutra - porzegnałam się - Tęsknie za wami ! Pa
- Pa- odpowiedział na pożegnanie - Ja za tobą też, nawet nie wiesz jak bardzo - odparł cicho i się rozłączył-
Po tej rozmowie położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy, nie zdązyłam o niczym pomyśleć bo odrazu usnełam. Obudziłam się gdy usłyszałam, że drzwi do pokoju się otwierają. Gdy spojrzałam w ich stronę zobaczyłam Justina który po ciuchu wchodził do pokoju.
- Hej, kochanie - przywitał się - Twoi rodzice się zbierają, nie idziesz się z nimi pożegnać? - zpytał -
- Ah, tak.. Już? - zapytałam zdziwiona -
- Tak, jak wchodziłem kazali cię zawołać. Powiedzieli, że nie chcieli cię budzić bo spałaś - dodał i się uśmiechnął pokazując rząd śnierzno-białych zębów -
- No tak, przysnęło mi się trochę - powiedziałam i podniosłam się z łóżka -
Justin przytulił mnie i razem poszliśmy pożegnać się z moimi rodzicami. Nie było to dla mnie trudne, bo i tak większość czasu nie ma ich w domu... Gdy tylko odjechali poszliśmy z Justinem do domu i usiedliśmy przed telewizorem, ja odrazu postanowiłam się umyć. Wzięłam szybki prysznic, byłam bardzo zmęczona i chciałam jak najszybciej usnąć w objęciach mojego przystojnego chłopaka. Gdy wyszłam on się uśmiechnął i stwierdził, że dzisiaj zrobi sobie "Dzień Dziecka" i nie bedzie się kompał. Więc odrazu położyliśmy się do łóżka, moich rodziców oczywiście, bo było większe.
- Justin, musze jutro trochę wcześnie wstać, bo bliźniacy przyjadą już o 10 - powiedziałam -
- Dobrze, ja wstanę wcześnie, umyje się i cię obudzę - zapewnił mnie -
- Dziękuje, kochany jesteś - podziękowałam i pocałowałam go w usta -
Gdy już się wygodnie ułożyliśmy, ja na klatce Justina a on obejmował mnie swoim ramieniem. Gdy już prawie usnęłam, zaczęłam myśleć o tym, że już jutro zobacze Johna i Edwarda. Dopiero teraz się zorientowałam, jak bardzo za nimi tęsknie.
- Bardzo za nimi tęsknię - wyszeptałam zaspana -
- Wiem, kochanie. To widać - powiedział i pocałował mnie w czubek głowy - A teraz śpij, jutro ich zobaczysz. - zapewnił mnie - Dobranoc.
Chwile po tych słowach usnęłam.
Rano, gdy się obudziłam, pierwszą rzeczą jaką zobaczyłam był leżący przede mną Justin bez koszulki i z mokrymi włosami.
- Taki widok mogłabym mieć codziennie rano - odpowiedziałam szczęśliwa i przejechałam palcami po jego cudownych włosach -
- Tak, chciałabyś - powiedział, zaśmiał się i pocałował mnie w usta -
- Która godzina ? - zapytałam, przeciągając się leniwie -
- Po 9 - odpowiedział -
- Co?! - krzyknęłam i zerwałam się z łóżka - Tak późno?! John i Edward będą już za godzine! Musze się ubrać ! - wydarłam się i popędziłam do łazienki -
- Wariatka ! - usłyszłam śmiejącego się za mną Justina -
Poranną toaletę wykonałam dzisiaj zadziwiająco szybko... Gdy wyszłam, już ubrana i umyta, skierowałam się do pokoju gdzie zastałam Justina siedzącego przed telewizorem.
-A ty oczywiście już SpongeBoba oglądasz - zaśmiałam się i usiadłam koło niego -
Nic nie odpowiedział, tylko się zaśmiał i znowu zapatrzył w telewizor. Była 9.30 wstałam i poszłam zrobić dla nas tosty na śniadanie. Zjedliśmy, oczywiście oglądając Justina ukochanego SpongeBoba, było jeszcze 15min do przyjazdu moich przyjaciół, więc wstałam aby umyć naczynia. Potem znowu wróciłam do mojego chłopaka, aby dalej oglądać jakieś bajki. Wogóle nie wiedziałam co się dzieje na ekranie, co chwile spoglądałam w strone okna, wyczekując na samochód...
Nagle, usłyszałam nadjeżdżający samochód, moje serce zaczęło bić 100 razy szybciej...
-PRZYJECHALI! - wykrzynęłam i przytuliłam Justina -
- Leć! Na co czekasz?! - powiedział, a ja oprzytomniałam i rzuciłam się w stronę drzwi. -
Leciałam jak opażona, a Justina śmiejąc się podążał za mną. Szybko założyłam buty i wybiegłam na dwór. Zobaczyłam odjeżdżającą taksówkę, i oczywiście ich.... Edwarda i mojego kochanego Johna...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszan, przepraszam! Wiem rozdział do dupy, ale nie wiedziałam jak go napisać!
I wiem, w najlepszym momencie przerwałam. Wredota ze mnie :D Ale zobaczycie co się wydarzy pomiędzy Bellą i Johnem w następnym rozdziale :D (Teraz będzie wolne, więc bedę miała czas aby napisać rozdział :))
Specjalnie dla was moje Jedheads wkręcam bliźniaków duuużo szybciej ! <3
Po prostu was KOCHAM ! <3
#MuchLove
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz