niedziela, 15 kwietnia 2012

ROZDZIAŁ III

    Zobaczyłam odjeżdżającą taksówkę, i oczywiście ich.... Edwarda i mojego kochanego Johna...
    Pierwsze co rzucało się w oczy to ich śmiesznie sterczące blond włosy, były dłuższe niż jak ostatni raz ich widziałam, ubrani byli normlanie, oczywiście tak samo jak na bliźniaków przystało. Mieli na sobie czerwone spodnie i zwykłe czarne T-shirty. Gdy oni mnie ujrzeli rzucili walizki i ruszyli szybko w moją stronę. Gdy już do siebie dotarliśmy odrazu we trójkę się przytuliliśmy...
- Tak bardzo za wami tęskniłam - powiedziałam nie wypuszczając ich z uściusku i poczułam, że łzy spływają mi po policzkach. -
- My też za tobą tęskniliśmy - powiedział Edzio -
    Po chwili się od siebie odsunęliśmy aby móc na siebie spojrzeć, gdy John zobaczył, że płaczę przytulił mnie znowu.
- Nie płacz kochana... Ja też bardzo tęskniłem - powiedział i pocałował mnie w policzek -
   Całyczas go przytulałam, mogłabym tak stać w nieskończoności, nagle przypomniałam sobie o Justinie. Odsunęłam się powoli od bliźniaka i poszłam w stronę mojego chłopaka, który stał niedaleko nas z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Chłopcy - zaczełam - poznajcie się to Justin - mój chłopak. A to John i Edward - Podali sobie ręke na przywitanie, Edward ze szczerym uśmiechem, a John lekko niepewnie z wymuszonym "smilem"
 znałam ich dobrze i wiedziałam kiedy szczerze się uśmiechają.
- Miło mi was poznać - powiedział JB z uśmiechem -
- Ciebie też - powiedział Edward, a John lekko przytaknął -
   Weszliśmy do domu a chłopcy zostawili walizki u mnie w pokoju.
- Pewnie jesteście głodni - powiedziałam - chcecie coś zjeść - zapytałam odrazu -
- Nie, dzięki po drodze jedliśmy sushi. - Odparł John -
- Aha... Hmmm... To co robimy? Musicie trochę odpocząć - zadecydowałam - Może pójdziemy do pokoju pooglądać telewizje, a potem spokojnie porozmawiamy ?
- Ok. Dobry pomysł - Powiedział Edzio i przybił mi piątkę -
- Justin? - zwróciłam się do mojego chłopaka który stał za mną - Ty o 12 idziesz z Michałem i Kacprem na deskę? Tak? - przypomniałam sobie -
- A no tak. Całkiem zapomniałem - powiedział - Co ja bym bez ciebie zrobił - uśmiechnął się i pocałował mnie w usta -
   Czułam się dziwnie gdy Justin całował mnie przed Bliźniakami, a szczególnie przed Johnem... Mój chłopak musiał iść się przygotować, ja zostałam sama z Johnem i Edwardem. Odrazu skierowaliśmy się do pokoju i usiedliśmy na kanapie przed telewizorem, ja oczywiście po środku. Godzine oglądaliśmy jakieś bajki co chwilę śmiejąc się z jakichś głupot.
- Nie jesteście zmęczeni? - zapytałam - bo mi się strasznie spać zachciało - powiedziałam -
- Ja też jestem zmęczony - Przytaknął John i ziewnął -
- Ja nie za bardzo - stwierdził Edward - ale chyba pójdę wziąść prysznic, nie myłem się od wczoraj - powiedział ze śmiechem. A Johna chyba za bardzo nie obchodzi to jak pachnie... - powiedział ze śmiechem -
- Bo on to moja mała świnka - powiedziałam i wytkałam do starszego bliźniaka język - Wiesz gdzie łazienka. Czuj się jak u siebie - zwróciłam się do Ed'arda -
     Poszedł po rzeczy i skierował się do łazienki. Została sama z Johnem...
- Mogę się do ciebie przytulić? - zapytałam niepewnie -
- Nie pytaj się o takie oczywiste rzeczy - powiedział i z uśmiechem rozłożył ręce -
     Położyłam głowę na jego klatce piersiowej a on objął mnie ramieniem. Brakowało mi go. Jego głosu, jego dodtyku, jego cudownego uśmiechu. Jak jeszcze mieszkali w Polsce każdą wolną sekundę spędzaliśmy we trójkę i nie mieliśmy siebie dosyć, czasem Edward wychodził z innymi dziewczynami, a John sądził, że woli zostać ze mną...
- Tęskniłam za tobą - powiedziałam cicho -
- Ja też. Nawet nie wiesz jak bardzo... - szepnął -
   W telewizji leciała chyba jakaś komedia. Nawet nie wiem o czym była, wolałam wsłuchiwać się w bicie serca Johna. Gdy tak siedzieliśmy wszystkie wspomienia wróciły....

   Pamiętam nasze ostatnie spodkanie, rok temu, powiedzieli mi, że nie będą mogli tak często przyjeżdzą, bo ich dziadek zachorował i nie będzie ich stać na tak częste przyjazdy. Dzień przed ich wyjazddem poszłam z Johnem na spacer, poszliśmy nad jezioro. Usiedliśmy na mostu i patrzeliśmy na jeżdżące samochody z drugiej strony. Wszystko wyglądało tak cudownie, wokoło cicho, tylko co jakiś czas samochód przejeżdżał spokojnie. Położyłam głowę na jego ramieniu i siedzieliśmy chwilę w ciszy.
- Nie chcę żebyś jechał - powiedziałam próbując się nie rozpłakać -
- Ja też nie chce cię zostawiać... - Powiedział i mocno mnie przytulił -
- Nie mogę wytrzymać jak nie widze cię przez jedną noc, a co dopiero rok... - powiedziałam i ziepłe łzy spłynęły mi po policzkach -
- Będę bardzo bardzo tęsknić - powiedział, złapał mój podbródek i uniósł mi głowę tak abym spojrzała w jego cudowne zielone oczy przepełnione smutkiem - Obiecaj mi, że nigdy mnie nie zapomnisz - powiedział -
- Nigdy. Przysięgam - Powiedziałam i zobaczyłam, że łzy spływaja mu po bladych policzkach. - Nie płacz - powiedziałam i opuszkami palców starłam mu łzy - 
     Wpatrywaliśmy się w siebie , gdy nagle nasze twarze zaczęły się do siebie zbliżać, czułam jego słodki oddech na swojej skórze. Po chwili poczułam jego miękkie usta na swoich. Był to krótki pocałunek ale  przepełniony miłością i smutkiem, odsunęliśmy się od siebie ciągle patrząc w swoje oczy.  
- Kocham Cę Bella - powiedział cico -
- Ja ciebie też John - wyznałam szeptem - ale wiesz, że nie możemy być razem - dodałam i mocno go przytuliłam -
- Wiem.. - powiedział i odwzajemnił uścisk - ale to nie zmienia faktu, że cię kocham - oznajmił bawiąc się moimi włosami -
      Nie moglismy być razem. Wiedziałam jak się to skończy, on wyjedzie nie będziemy się widywać. Nasz związek nie wytzryma i nie dośc, że stracę chłopaka to i przyjaciela. A tego bym nie zniosła. Tylko my wiedzieliśmy o naszym uczuciu, od czasu do czasu wieczorem wychodziliśmy aby pobyć sam na sam. Chodzić za ręke na spacery, nic więcej. Nawet Edward o tym nie wiedział, była to jedyna rzecz której John nie powiedział swojemu bliźniakowi.
- Nie chcę cię tu zostawić... - powiedział smutno -
- Wiem, ale musisz wracać do Irlandii do rodziny, a szczególnie do dziadka - powiedziałam i przejechałam palcem po jego idealnie czerwonych ustach -
- Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham - powiedział -
  Nie odpowiedziałam, przyciągnełam go do siebie i nasze usta znowu spodkały się w delikatnym pocałunku. Siedzieliśmy tam jeszczę chwilę, ciągle w siebie wtuleni.
- John, powinniśmy już wracać. W nocy wyjeżdżacie, powinieneś się wyspać - przypomniałam -
   Po drodze postanowiliśmy, że dzisiejszy wieczór nie wpłynie na naszą przyjaźń i bęzie tak jak dawniej. Gdy dochodziliśmy do bramki, złapał mnie za biodra spojrzał mi prosto w oczy i zapytał. 
- Mogę pocałować cię ostatni raz? Chcę poczuć twoje usta ostatni raz - dodał -
  Znowu nie odpowiedziałam, zarzuciłam ręce na jego szyję i nasze usta znowu się złączyły. Tym razem na dużo dłużej, całowaliśmy się powoli aby dokładnie zapamiętać każdą sekundę z naszego ostatniego pocałunku. Usłyszałam głos otwierałam otwieranej bramki, ale i tak nie oderwałam się od Johna. 
- Przepraszam... myślałem, że to mój bra.. JOHN? BELLA? - usłyszałam zdziwiony głos Edwarda -
    Powoli odsunęliśmy się od siebie i spojrzeliśmy powoli na zdziwionego bliźniaka, ja nadal z rękami na szyi Johna a on ze swoimi na moich biodrach.

- Właśnie się żegnaliśmy - powiedział niepewnie John i mocno mnie przytulił - kocham cię - wyszeptał mi do ucha -
- Ja ciebie też - odpowiedziałam - 
- Właśnie szedłem aby sie pożegnać - powiedział nadal zdezrientowany Ed'ard - 
   Podbiegłam do niego i przytuliłam z całej siły, mimowolnie znowu zaczęłam płakać. Staliśmy tak chwilę, gdy poczułam, że ktos przytula mnie od tyłu. Staliśmy tak dobre 5 minut, Oni też płakali. To rozstanie było dla nas bardzo ciężkie. 
- Będę za wami bardzo tęsknić - powiedziałam - 
- My za tobą też. Postaramy się przyjechać jak najszybciej - zapewnili - 
Odsunęliśmy się od siebie aby sotatni raz na siebie spojrzeć. Podeszłam do Edwarda, przytuliłam go ostatni raz i pocałowałam w policzek. Potem odwórciłam się do Johna, miał oczy czerwone od płaczu, ciężko było mi na to patrzeć. Przytuliłam go najmocniej jak potrafiłam, chciałam go pocałować w policzek ale odwrócił głowę i szybko pocałowałam go w usta. Spojrzeliśmy się sobie w oczy "kocham cię" powiedział bezgłośnie. Odsunęłam się od niego i spojrzałam na Ed'arda... To był najtrudniejszy momennt w moim życiu...
- Będę za wami tęsknić - powiedziałam i bez oglądania się za siebie pobiegłm do domu z zapłakanymi oczami...
  To było najtrudniejsze pożegnanie w moim życiu.    
   Całą noc nie spałam, nie mogła się pogodzić z tym rozstaniem. Myślałam dużo o ty, że Edward nas widział, wolałam aby nikt o tym nie wiedział. Chociaż znając bliźniaków prędzej czy później by się dowiedział. 
   Po ich wyjeździe Edward dzwonił do mnie codziennie. My z Johnem po pierwszej rozmowie stwierdziliśmy, że lepiej będzie jak nie będziemy ze sobą rozmawiać. Nie zniosłabym więcej jego smutnego głosu... Codziennie wieczorem pisaliśmy smsy, ale i tak płakałam. Rozmawiałam o tym z Edwardem, wyznał mi, że John też płacze w nocy gdy myśli, że on już śpi. Młodszy bliźniak zaproponował abyśmy trochę od siebie odpoczęli, aby mieć czas na przemyślenie wszystkiego. 
   Postanowiłam zająć się pożądnie szkołą, aby mieć jakieś zajęcie i o tym nie myśleć. Niestety wieczorami wszystko i tak wracało... Przez miesiąc każdą noc przepłakałam, to było naprawdę ciężkie rozstanie. Chodziłam w szkole jak zombie, uczyłam się w domu, przestałam nawet wychodzić z przyjaciółmi. Cały wolny czas poświęciłam nauce. 
   Pewnego dnia przyjechali do mnie Zuza, Aga i Kriss, aby mnie otrząsnąć. Udało im się. Bardzo mnie wspierali, zaczęłam normalnie funkcjonować, całkiem zapomniałam o Johnie. A potem wprowadził się Justin i wywrócił mój świat do góry nogami... *
 Przez to rzmyślanie chyba usnęłam... Przebudziłam się, nadal nie owierałam oczu, byłam przytulona do kogoś. Poczułam znajomy zapach, "John?" - pomyślałam. Mimowolnie się uśmiechnęłam i przytuliłam go mocniej. 

- John... - wyszeptałam radośnie mocno w niego wtulona -
  Nagle usłyszałam jakieś ciche szepty. Edward? I jeszcze jakiś... Justin? JUSTIN?! O nie, JUSTIN! Powoli otworzyłam oczy, i co zobaczyłam? Spałam na kanapie z Johnem! Może nie byłoby to dziwne, gdyby nie to, że leżałam NA nim! Każdy centymetr naszego ciała się dotykał! Byłam w niego wtulona a on obejmował mnie ramieniem. Zezerientowana spojrzałam na Johna. Spał. Wyglądał tak słodko... Potem spojrzałam na drugą kanapę, siedzieli tam Justin i Edward, szeptali o czymś podekscytowani. Edzio spojrzał w naszą stronę, gdy zobaczył, że otwieram oczy skinął głową w moją stronę aby mój chłopak się spojrzał. Nasze oczy się spodkały i ku mojemu zdziwnieniu szeroko się uśmiechnął.
- Wstał już mój śpiszek - zapytał -
- Tak, nawet nie wiek kiedy usnęłam - dodałam -
- Gdy wychodziłem do łazienki oglądaliście film, a jak wróciłem już spaliście - powiedział Ed'ard uśmiechając się -
  Próbowałam wyswoodzić się z uścisku Johna, ale nie miałam tyle siły.
- John... Wstawaj ! - Próbowałam go obudzić -
- Bella? - zapytał zdezorientowany -
   Spojrzałam się na niego, nasze oczy się spodkały. Uśmiechnął się, brakowało mi jego uśmiechu... Przytulił mnie mocniej a gdy spojrzał w stronę Justina szybko rozluźnił uścisk i zaczął się podnosić.
- Cześć - przywitał się - Sory, że tak przytulam Bellę, ale jakoś tak wyszło - próbował się wytłumaczyć -
- Spokojnie - powiedział Justin - Byliście bardzo zmęczenie i tęskniliście za sobą - powiedział śmiejąc się -
- Chyba tak... - przyznała, już siedząc koło Johna - I co Justin? Jak było z chłopakami na desce?
- Faajnie - powiedział nadal uśmiechając się -
- Wiecie co wymyśliliśmy z Justinem ? - Zapytał Edward, uśmiechająć się do mojego chłopaka i podekscytowany spojrzał w naszą stronę -
- Zrobimy dzisiaj w nocy ognisko ! - Krzyknął uradowany Justin i przybił piątkę z Edwardem -
- Świetny pomysł! - powiedział równie uradowany John -


                               * Godzina przed ogniskiem * 

      Wszystko było już gotowe. Justin i John pojechali do sklepu po kiełbaski (xD), picie i różne potrzebne rzeczy. Ja zostałam z Edwardem, wzięłam koce dla każdego i poszliśmy rozpalić ognisko. 

     Było już ciemno, siedziałam i patrzałam jak mój przyjaciel rozpala ognisko. Był ubrany tak samo jak John, czarne rurki, zara gruba bluza i czarne Supry. Niby zwyczajny strój ale cudownie w tym wyglądali i do tego mieli "flat hair".
     Gdy ognisko było już rozpalone Edzio usiadł koło mnie uśmiechnięty. 
- Tęskniłam za tobą - powiedziałam i go przytuliłam -
- Ja za toba też - odpowiedział i objął mnie ramieniem -
    Siedzieliśmy tak wtuleni i czekaliśmy na Johna i Justina. Edward był świetnym przyjacielem, kochałam go, ale tylko jak przyjaciela, nie tak jak jego brata bliźniaka... 
    Po 10min usłyszałam kroki i głośne śmiechy, cieszyłam się, że mó╦j chłopak i bliźniacy tak się polubili. Nie miałam zamiaru odrywać się od Ed'arda, było mi tak ciepło i miło... :)
- Hej, hej! A tu co się dzieje ? - Krzyknął John - 
- No właśnie - dodał roześmiany Justin - 

Was nie było to musiałam znaleść sobie innego misia - powiedziałam i poczułam, że Edzio się śmieje - 
    Gdy chłopcy się zbliżali przyjżałam się jak Justin jest ubrany, wyglądał identycznie jak bliźniacy... :D
Podszedł i pocałował mnie na powitanie w policzek, ja się tylko uśmiechnęłam. 
- Mamy kiełbaski - powiedział Justin u dumny uniósł przeźroczystą torebkę- 
- I pianki! - wykrzyknął uradowany John - 

   Gdy tylko to powiedział wiedziałam, że już długo nie będę w objęciach Edwarda. Odrazu się od niego odsunęłąm a młodszy bliźniak zerwał się na równe nogi.
- PIANKI?! - Krzyknął szczęśliwy -
   Ja i John wybuchnęliśmy śmiechem, Edward od zawsze uwielbiał pianki...
   Siedzieliśmy przy ognisku, śmiejąc się wygłupiając, zjedliśmy już kiełbaski. Teraz piekliśmy pianki, Edward był BARDZO ucieszony, czasami zachowywał się jak małe dziecko, ale za to go kochałam.
Po zjedzeniu pianek zauważyłam, że John jest trochę nerwowy i niespokojnie spogląda w moją stronę.
- Edward? Gdzie moja gitara? - zapytał się swojego bliźniaka, nie wiedziałam, że grał... -
- Nie wiem. Gdzieś koło walizek. - odpowiedział -
- A po co ci gitara? - zapytałam zaciekawiona -
- Pamiętasz ostatni wieczór zanim wyjechaliśmy ? - przytaknęłam. Pamiętałam każdy szczegół - W drodze samolotem napisałem dla ciebie piosenkę - powiedział nieśmiało i pobiegł w stronę domu. -
  Spojrzałam pytająco na Edwarda, on tylko westchnął i odwrócił wzrok.
- JUSTIN ! - usłyszałam głos mamy Justina -
- Musze iść na chwile, chyba dziadkowie dzwonią - powiedział i bez słowa pobiegł -
- O co chodzi Johnowi z tą piosenką ? - zapytałam Edwarda -
- Sama zobaczysz... Mówiłem mu aby tego nie robił - westchnął -
Chwilę potem przyszedł John z gitarą, usiadł na przeciwko mnie tam gdzie przed chwilą siedział Justin, gdy zobaczył, że go nie ma westchnął z ulgą.
- Idę po drewno - Powiedział Edward i odszedł -
  John spojrzał mi prosto w oczy i zaczął grać niznana mi melodię. Po chwili usłyszałam słowa...

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział! YAAY! :D Haha. Nie wiem jak wy, ale jak sobie wyobrażam, że któryś z bliźniaków płacze mam łzy w oczach... <3
  Mam nadzieje, że się podoba. Nie wiem kiedy będzie następny, postaram się jak najszybciej.


                        KOCHAM was JEDHEADS <3 :D 
























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz